Cisza

przez

Tak nasza koleżanka połączyła temat cukrzycy i ciszy 🙂 A co Wy o tym myślicie..?

 

autor: urbegal

Co?

Cisza nie poddaje się językowi. Nie daje się ująć w nawias jednowymiarowej definicji. Czy nie jest tak, że cisza wymyka się wszelkim, a nie tylko językowym, standaryzacjom? Czy cisza zawsze jest cicha? Czy muzyka może być ciszą? Deszcz? Bzyczenie pszczoły? Stukot dzięcioła? Szum strumienia? No tak, dźwięki natury jesteśmy w stanie kojarzyć z ciszą – szczególnie te przyjemne i delikatne. A na przykład odgłos traktora pracującego za oknem na polu nieopodal? Czy żeby odnaleźć ciszę potrzebna jest absolutna cisza? Czy taka w ogóle istnieje i czy byłaby do zniesienia dla żyjącego organizmu? Czy cisza jest nieruchoma? Jak?

Co może połączyć wszystkie wymiary ciszy?

Wydaje mi się, że ciszy potrzebna jest oś. Jeśli naprawdę chcemy znaleźć się w ciszy, to taką osią możemy uczynić oś naszego ciała. Wystarczy nieruchoma siedząca pozycja – z wyprostowanym kręgosłupem. W miarę wygodna,ale jednocześnie gotowa, umożliwiająca skupienie. Do tego oddech. Swobodny, niewymuszony, ale sięgający w głąb. On jest jak osnowa wprowadzająca wątek.

Dlaczego?

Pozostaje umysł. Umysł – szczególnie w naszych czasach – podatny na wewnętrzny hałas, związany z tempem, chaosem, wielością bodźców i informacji oraz … egocentryzmem. Myśl jest ruchoma jak motyl. Monolog wewnętrzny to swoiste perpetum mobile. Jak zatrzymać takie koło młyńskie? Ano nie zatrzymywać. Niech się toczy, przelewa, niech płynie. Tu znowu potrzebna jest tylko oś. Dla motyla to będzie kwiat, dla człowieka – słowo. Powtarzalna fraza. Dla mnie osobiście fraza modlitewna. I tylko tyle. I aż tyle.

Po co?

W takiej ciszy można poczuć – się – WOBEC. Dostrzec siebie jako cząstkę – złożoną i prostą zarazem. Albo inaczej: wyrastającą ze złożoności ku prostocie lecz jednak wzwyż. W łączności.

W świadomości pełni – doskonałej jako suma niedoskonałości. Kadr zatrzymany w statyczności jest w istocie krokiem. Każdy krok ustanawia drogę. Taoiści mówią (konkretnie Lao Tsy powiedział to już bardzo dawno temu) „Droga, którą idziesz, nie jest prawdziwą drogą.” Zawiera jednak pokorną prawdę – dodam.

Jak to się ma do cukrzycy?

Myślę, że w naszej chorobie ogromnie ważne jest zatrzymanie. Na tym jak się czujesz, co się dzieje aktualnie w Twoim organizmie. Zatrzymanie sprzyja skupieniu. Na przykład na tym, jak dobrać dawkę do posiłku lub jak ustawić bazę. W ciszy możesz zauważyć siebie. Takim jakim jesteś. Jeśli coś Ci się w tej „superwizji osobistej” nie podoba, możesz to zmienić. Masz świadomość.

.

Partnerzy


Reklama

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.