Tym razem felietonik

przez

Komu to wrzucić ?
To samo obserwowałam w zeszłym roku. Ktoś zwołał -zapewne młodzież i dzieci- do sprzątania terenu nad rzeką. Chętni przyszli (lub może wychowawcy ich przyprowadzili) i posprzątali. Powrzucali do worków najpewniej nie swoje śmieci. Mija czwarty tydzień, jak te worki leżą przy ścieżkach. Z coraz większą liczbą dziur od ptasich dziobów, niektóre rozgrzebane przez poszukiwaczy puszek w taki sposób, że wokół nich powstaje zwolna nowy śmietnik. Nie dość więc, że Ci którzy nie śmiecą posprzątali brudy po śmiecących, to jeszcze ich praca nie została uszanowana.
Odniesienie do cukrzycy? Niejednokrotnie śmiecimy sobie w organizmie. Czasem przez cukier, czasem to przez używki; albo też przez zaniedbanie ruchu, higieny (znacznie częściej u starszych )czy niewłaściwy dobór produktów spożywczych. Warto chyba sobie czasem zadać pytanie :
Kto to wszystko będzie musiał po nas sprzątać ?
Jeszcze jedna absurdalna sytuacja. Dziś rano zostałam zaatakowana krzykiem przez właścicielkę psa, który zwykł ujadać na mojego. Zwykle w takiej sytuacji staram się mojego zwierzaka opanować na tyle, żeby nie odpowiadał na zaczepki .Tak uczyniłam i tym razem. Z powodzeniem. I nagle spadł na mnie grad wykrzykiwanych pretensji. O to mianowicie, że NIGDY (z wyraźną tendencją do przenigdy) nie czekam aż owa osoba przejdzie ze swoim ujadaczem. (Co prawdą nie jest, bo zdarzało się-w zależności od sytuacji i mnie czekać. Aczkolwiek ostatnio faktycznie nie. O ile dobrze pamiętam, to nawet zdarzyło mi się podziękować, bo zwykle rano, kiedy się mijamy spieszę się do pracy i to mi sprawę ułatwiło.) Może wystarczyło wyrazić kiedykolwiek w sposób cywilizowany swoje oczekiwania droga pani, zamiast nakręcać się i wchodzić w rolę ofiary? Oczekiwanie, że ktoś nam wyczyta z myśli nasze chcenia też jest dla mnie agresją.
Zastanawiam się ile my – diabetycy mamy tego typu oczekiwań do ludzi i świata, do lekarzy, do współmałżonków, dzieci, przyjaciół? Zdarzało mi się słyszeć utyskiwania w poradnianej poczekalni . Hmmm… Zdaje się, że nigdy pretensje do świata nie padły z ust osoby starającej się świadomie podejść do swojej choroby. Jedna starsza Pani to mnie nawet kiedyś swoją wiedzą zawstydziła.
Summa summarum oczekiwanie, że inni zrobią coś za nas, podążając po śladach naszej imaginacji, wydaje mi się nie tylko nierealne, ale i wysoce szkodliwe. Dla wszystkich.
urbegal

Partnerzy


Reklama

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.